Dzisiejszym odcinkiem zamykamy cykl: "Damy Wielkopolski Wschodniej" . Stanowić będzie on zbiór osobistości wszelakie począwszy od: na wpół legendarnej pierwszej polskiej studentki, skandalistek, działaczki społeczne, na świętych (dosłownie) kończąc.
Jeśli zatem chcecie się dowiedzieć: jakie sekrety pozwalały Aleksandrze Zajączek ciszyć się wieczną młodością, kto spopularyzował Hatha Yogę w Polsce, albo która polska polityk przeszła do historii, jako pierwsza używając w trakcie spotkań sejmowych wymówek w stylu: "muszę wyjść bo mam pilny telefon"... To zachęcamy do lektury! Poznacie te, i znacznie więcej ciekawostek związanych z naszym Regionem!
Uprzejmie także informujemy, że wszystkie zamieszczone przez nas materiały, są opublikowane przez nasz portal, w charakterze pro publico bono.
Nawojka.
Nawojka, domniemana pierwsza polska studentka.
Nie
jest znana dokładna data jej urodzenia, ani pochodzenie – kwestią sporną pozostaje:
czy kiedykolwiek istniała? Niektóre źródła zdają się sugerować, iż była ona
córką rektora gnieźnieńskiej szkoły parafialnej. Najwyraźniej zamiłowanie do
nauki odziedziczyła po ojcu zamiłowanie
do nauki, i ponoć to on był tym, który nauczył ją sztuki pisania i czytania w
łacinie. Jeśli istniała była
bezwątpienia inteligentna, a przede wszystkim: bardzo odważna, bowiem czasach,
gdy dostęp do nauki nie był możliwy dla kobiet, podjęła się niezwykle
ryzykownego fortelu.
Pozorując
siebie na chłopca, i otrzymawszy odpowiednie wsparcie finansowe od ojca udała
się w podróż do Krakowa, gdzie przez
trzy lata przez nikogo nie zdemaskowana, pobierała nauki na miejscowym
uniwersytecie. Z czasem jednak wydało się, że domniemany Andrzej/ Jakub, to tak
naprawdę kobieta. I wybuchł skandal, który dziewczyna mogła przypłacić życiem
płonąc na stosie. Ostatecznie: biorąc wstawiennictwo jej wykładowców, którzy
podkreślać mieli, iż pilna z niej była studentka –zamieniono karę śmierci, na
pokutę. w drodze łaski złagodzono i skazano
ją na dożywotnią pokutę w klasztorze. Do końca życia uczyła mniszki sztuki
czytania i pisania.
Istnieje
też wersja, według której Nawojka uzyskała stopień bakałarza i otrzymała uniwersytecką
togę. Paradowała w niej po Krakowie akurat w Poniedziałek Wielkanocny.
Zdemaskowana została podczas polewania się wodą. Niektórzy opowiadają, że
student zachorował i w trakcie badania przywołany medyk odkrył tajemnicę; inne
źródła wspominają, że studentowi temu zaproponowano służbę u jednego z
profesorów, a wtedy obowiązkiem takiego służącego było uczęszczanie z mistrzem
do publicznej łaźni[1].
Ziarnem prawdy w legendzie jest modlitewnik, przy pomocy
którego modliła się królowa Jadwiga. Wiemy, że ten nieistniejący już dziś
XV-wieczny rękopis został napisany przez kobietę o imieniu Nawojka. I była to
modlitwa pokutna[2].
Aleksandra Zajączek.
Polska „Elżbieta Batory”, choć nie tak krwawa…
Aleksandra Zajączek.
Postać damy, którą mamy w tej chwili
przyjemność przedstawić czytelnikom, była nie mniej barwna i kontrowersyjna co
jej późniejszy mąż gen. Józef Zajączek. Jego przeciwnicy drwili z jego
nazwiska, jak i herbu, a także z faktu jak bardzo potrafił on zabiegać o w
względy cara. Skupmy się jednak na jego małżonce, która swego czasu uchodziła
za żywą legendę.
Przyszła pani generałowa Zajączkowa urodziła się ok. 1754 r. w Słonimie koło
Grodna, w szlacheckiej, pochodzącej z Francji rodzinie Pernett. Jej ojciec
Franciszek Pernett, był pułkownikiem wojsk litewskich i adiutantem hetmana
Michała Kazimierza Ogińskiego[3]. Pierwszym jej mężem był pochodzący z Francji nadworny lekarz Jana Klemensa
Branickiego – pan Isaure, i był dużo starzy od swojej zachwycającej urodą
małżonki.
Małżeństwo doczekało się syna,
jednak przetrwało zaledwie dziesięć lat. W tamtym czasie Aleksandra miała
poznać swojego przyszłego (a zarazem kolejnego już) męża – gen. Józefa
Zajączka. Między parą istniała niewielka, bowiem dwuletnia różnica wieku, a oni
sami niemalże od razu przypadli sobie bardzo do gustu. Staraniami gen.
Zajączka, i dzięki posiadanym przez niego wpływowym znajomościom udało się
unieważnić pierwsze małżeństwo jego wybranki. Ostatecznie para stanęła na
ślubnym kobiercu w 1786 roku.
Będąc
żoną wysokiego urzędnika państwowego, Zajączkowa aktywnie uczestniczyła w życiu
najwyższych sfer towarzyskich. Organizowała przyjęcia i sama brała w nich
udział, goszcząc w najlepszych salonach Warszawy i Paryża, gdzie mieszkała z
mężem przez kilka lat. W 1815 roku generał został mianowany przez cara
Aleksandra I namiestnikiem Królestwa Polskiego, księciem i generałem piechoty.
Zajączkowie zamieszkali po tym fakcie w Pałacu Namiestnikowskim (Pałac Prezydencki)
w Warszawie. Tytuł książęcy, herbu Świnka, otrzymali w 1818 roku[4].
Jednakże tym z czego słynęła
Aleksandra była jej nie przemijająca z biegiem lat uroda. Aby ją zatrzymać przy
sobie dama miała własne sposoby:
Chłód uznawała za największego sprzymierzeńca
pięknej skóry. Dzień rozpoczynała od kąpieli w wannie z lodowatą wodą.
Codzienne uprawiała kilkukilometrowe spacery i jeździła konno. Jadła przede
wszystkim owoce i warzywa, najczęściej surowe lub ochłodzone po ugotowaniu.
Unikała gorących potraw. Przez całe życie sypiała przy szeroko otwartych
oknach, trzymając pod łóżkiem balie z lodem, mające za zadanie jeszcze bardziej
obniżać temperaturę w pomieszczeniu. By całkiem nie zamarznąć, otulała się na
noc sarnią skórką. Przed każdym balem nacierała ciało lodem, dzięki czemu jej
skóra napinała się i nabierała rumieńców. W późnym wieku stosowała również inne
metody, dzięki którym wyglądała niezwykle młodo. Jak podają źródła, świeży
wygląd skóry na ramionach zawdzięczała cienkiej warstwie wosku[5]. Nawet gdy była
w wieku, w którym uznawana powinna być za starszą kobietę, wciąż wyglądała
młodo i olśniewająco. Dopisywali jej młodzi kochankowie… nie raz dużo młodsi od
niej samej. Nie zmieniło się to do ostatnich lat jej życia, kiedy ponoć
Honoriusz Balzak oszacował jej wiek na trzydzieści pięć lat, podczas gdy
księżna miała już liczyć sobie osiemdziesiąt dwie wiosny[6]!
Małżeństwo Aleksandry i Józefa ,
mimo wzlotów i upadków, romansów jakie miewali od czasu do czasu obydwoje
przetrwało, aż czterdzieści lat – do chwili śmierci księcia w 1826 roku. Para
nie doczekała się wspólnych dzieci, toteż spadkobiercą ich majątku został zięć
brata Józefa Zajączka – Józef Radoszewski.
Aleksandra
z kolei dożyła sędziwego wieku dziewięćdziesięciu lat, zmarła w Warszawie 13
lutego 1845 roku, i tam też została pochowana.
Marianna Skórzewska
Marianna co Niemca zechciała....
Marianna z
Ciecierskich Skórzewska, córka Józefa Ciecierskiego, cześnika podlaskiego i
Anny z Malechowskich, urodziła się 6 grudnia 1741 r. prawdopodobnie na zamku w
Gołańczy, należącym do babki ze strony matki — Marianny z Golińskich. Z
dzieciństwa Marianny znany jest jeden epizod — ciężka choroba i cudowne
uzdrowienie w 1746 r. za sprawą łaskami słynącego krucyfiksu w sanktuarium w
Kcyni. Wykształcenie zdobywała przyszła pani Skórzewska w jakiejś szkole
klasztornej[7].
Jako
panna na wydaniu Marianna, poza swoim pokaźnym posagiem, zwracała uwagę
bystrością swego umysłu (mimo pewnych braków, jak np. niedostateczna znajomość
jęz. francuskiego). Twórca tekstu polskiego hymnu,
przyjaciel Skórzewskich, Józef Wybicki, napisał o niej, że jej uroda, to
połączenie piękna Greczynek z przymilnym uśmiechem właściwym Polkom[8].
Ostatecznie w 1755 roku, decyzją rodziny
wyszła za mąż za starszego od siebie o trzydzieści dwa lata starszego od siebie
Franciszka Skórzewskiego. Małżonek Marianny był „generałem dragonii zatrudniającym się służbą wojskową”.
J. Wybicki pisał o nim, że „z chudego kapitana cały majątek zawdzięczał swej bogatejżonie”.
Wniosła ona w posagu klucz margoniński. Wkrótce po ślubie, dzięki pieniądzom i
koligacjom rodzinnym żony, Franciszek dobra te powiększył o majętność łabiszyńską.
Marianna
górowała intelektem i temperamentem nad małżonkiem, „kądziel przewodziła w tym stadle”. Najwyraźniej
ujawniły to wydarzenia konfederacji barskiej, gdy generał Skórzewski bez zgody
małżonki nie chciał przyjąć ofiarowanego mu „rejmentarstwa generalnego prowincji
pruskiej”[9].
W majątku położonym w Margonińskiej
Wsi, Marianna zgromadziła zasoby pokaźnej biblioteki liczącej sobie ponad 300
tytułów: w tym literatury angielskiej, oraz prac naukowych z dziedzin nauk
przyrodniczych i ścisłych. We dworze częstymi gośćmi byli pisarze oraz
naukowcy.
Pani Skórzewska posiadała także przyrządy naukowe: mikroskop, mikroskop słoneczny, barometr, termometr, globusy oraz model
mózgu ludzkiego z brązu15. Owocem jej
naukowych pasji była rozprawa: „O pochodzeniu Polaków”, odczytana w
1769 r. na posiedzeniu Akademii Berlińskiej.
Zachowały się też próbki poetyckiej twórczości pani Marianny, m.in. wiersz: „Na portret W.J.Pana Starosty Nakielskiego Kaspra Rogalińskiego”,
utwór niezbyt wysokich lotów, ale dowcipny i zgrabnie skomponowany[10].
Marianna Skórzewska była także propagatorką ekonomicznego
i cywilizacyjnego rozwoju ziem nadnoteckich – owa rola matki dla tej części
regionu, miał być nader często i skwapliwie podkreślana przez jej syna.
Pewnym jest, iż od 1764 roku
znalazła się w ówczesnej śmietance uczonych, znajdujących się w bliskim
otoczeniu króla Fryderyka II. On też notabene został ojcem chrzestnym jedynego
syna Skórzewskich, Fryderyka Wilhelma, ur. 1768. Poza nim małżonkowie doczekali
się wcześniej dwóch córek.
Przyjaźń to była, czy też kochanie?... Król Niemiec Fryderyk II Wielki.
Co się zaś tyczy wątku samego Fryderyka
Wilhelma, to niektóre źródła sugerują wręcz, iż
jego prawdziwym ojcem miał być, nie kto inny… Jak sam król. Postać Fryderyka
II jest doprawdy intrygująca, i kontrowersyjna. Miewał liczne kontakty z
kobietami, a efektem jego rozpasanej
chuci miała być choroba weneryczna, której nabawić się miał, przebywając na
dworze Augusta Mocnego II Sasa.
Kobietami miał ponoć gardzić, ba! Miały nawet chodzić słuchy iż jest on
homoseksualistą (czy raczej biseksualistą). Aby
im zadać kłam zgodził się na małżeństwo z z księżniczką Elżbietą Krystyną Braunschweig-Bevern, o której podobno
powiedział, słuchając o jej pobożności, że wolałby „od bigotki jakąś największą
zdzirę w Berlinie”. Elżbieta mimo urody nie olśniewała inteligencją.
Odpowiadała na każde pytanie zdawkowo, najczęściej „tak” lub „nie” po czym
wydawała z siebie raczej głupawy chichot. Była jednym z 14 dzieci swoich
rodziców i była skoligacona z dworami Austriackimi, Angielskimi i Rosyjskimi.
Małżeństwo doprawdy strategiczne. Fryderyk żył w separacji z żoną, w nosie
mając osobiste starania w spłodzenie potomka[11].
Marianna Skórzewska miała spędzić na
berlińskim dworze aż trzy lata, jej osobowość musiała znacząco wpłynąć na osobę
króla, który traktował ją zdecydowanie bardziej wyjątkowo od pozostałych
kobiet. W przeciwieństwie do nich
traktował ją z szacunkiem, sympatią, chętnie też przystawał na projekty
naukowe, bądź modernizatorskie jej autorstwa. Nie trudno zatem dopatrzeć się
tutaj wątku romansu pary, choć pewności co do tego, jak było naprawdę nie ma[12].
Zastanawia także fakt, iż po śmierci
Skórzewskich, Fryderyk II decydując o dalszych losach ich dzieci, pozwolił
obydwu córkom powrócić do Margonińskiej Wsi, podczas, gdy Fryderyk Wilhelm miał
pozostać na dworze, i w zamyśle zostać wychowanym na Niemca[13]. Plany te zostały pokrzyżowane przez babkę
chłopca, której dzięki pomocy sojuszników udało się wywieźć potajemnie wnuka z
Berlina, a następnie oddać na wychowanie stryjowi – Michałowi Skórzewskiemu,
osiadającemu majątek w Komorze koło Wrześni.
Koneksje Marianny z dworem pruskim
skłoniły konfederatów
barskich, by uczynić z niej pośredniczkę w
rozmowach z Fryderykiem II. Hrabina chętnie
zaangażowała się w tę dyskretną dyplomatyczną misję, deklarując,
że dla dobra konfederacji „gotowa jest położyć na szali swój los, gdyby nawet nakazano jej wyjechać z Berlina”20. Józef Wybicki prowadzący rozmowy jako przedstawiciel konfederatów, odnosił się wówczas z wielką estymą do Marianny, a
swoje wrażenia ze
spotkania z nią wyraził na kartach pamiętnika:
„Cnotliwa Polko! Czułem wtenczas jak
twoje westchnienia dobywały się z gruntu najpiękniejszej
duszy”.
Gdy
zmagające się z konfederatami
wojska rosyjskie pustoszyły majątki Skórzewskich,
Marianna schroniła się w Drezdenku,
przygranicznym miasteczku pruskim. Udzielała
pomocy
uchodźcom z Rzeczypospolitej. Wielu konfederatów uchroniła od śmierci. Im
jednak bliższa
była polityczna katastrofa kraju, tym szybciej gasł patriotyczny zapał pani
Skórzewskiej. Zwierzyła się Wybickiemu, że
nie może dłużej angażować się po stronie
konfederatów „z obawy o utratę całego majątku”.
Po rozbiorze absorbowała ją przede wszystkim ochrona własnych dóbr. Krążyły plotki, że
Marianna miała wpływ na przebieg nowej polsko-pruskiej granicy.
Świadczyć miały o tym częste wizyty tajnego radcy Franza Balthasara Schönberg
von Brenkenhoffa w majętnościach Skórzewskich. August Gottlieb Meissner, autor
wydanej w 1782 r. biografii von Brenkenhoffa, opisywał jak wrześniowej
nocy 1772 r. Marianna w przebraniu, na chłopskim
wozie, przyjechała pod Szamocin,
gdzie tajny radca nadzorował wytyczanie
granicy. Przerażona rozwojem
sytuacji w kraju błagała go rzekomo, aby — wbrew ustaleniom traktatu rozbiorowego
— włączył jej dobra do
Prus[14].
Na temat antypolskiej działalności
Marianny za czasów konfederacji barskiej świadczą także i inne źródła,
przedstawiając jej rolę nieco dobitniej:
Poproszona przez konfederatów o pomoc hrabina Marianna skontaktowała
się z królem, informując go o planach konfederatów. Ten takiej okazji nie miał
zwyczaju wypuszczać z rąk. Zapewne dlatego Generałowa Skórzewska przeniosła się
w 1769 roku do Drezdenka, w którym przebywał jej mąż, z tajną misją. W
miasteczku urzędował już tajny radca Fryderyka II znany nam już Brenckenhoff.
Tajny radca wybudował w Drezdenku całą dzielnice dla napływających z Polski
emigrantów. Sypał groszem i obietnicami. Umilał im życie balami i przyjęciami.
Na nich pierwsze skrzypce oczywiście grała nasza hrabina, którą często odwiedzali
znaczący Polacy. Para stworzyła klasyczny szpiegowski duet, który o wszystkim
co trzeba donosił Fryderykowi, a jednocześnie grał na emocjach konfederatów.
Klasyka gatunku.
Działalność tej pary tak przedstawia August Meisner, pierwszy biograf
Brenckenhoffa w swej pracy z roku 1782.
„Skórzewska była kobietą bardzo wielkich sił ducha, a duszą i ciałem
usposobiona korzystnie dla Prus. Miała nie tylko mnóstwo najcenniejszych
stosunków w Warszawie, ale i wszyscy marszałkowie konfederacji bywali u niej,
starali się o przyjaźń i odkrywali swe zamiary. Codziennie w Drezdenku można
było u niej widzieć najwybitniejszych ludzi, którzy stali u steru w Polsce. Ta
dama była Brenckenhoffa najgorętszą przyjaciółką i przez nią dowiadywał się o
tajemnicach warszawskich, często i petersburskich, a oprócz tego o zamiarach
marszałków konfederacji. O tym wszystkim referował swemu panu, a ten wyzyskiwał
to dla swoich planów w sposób najkorzystniejszy”[15].
Pamiętnikarka i zarazem sąsiadka Wirydianna Fiszerowa, wspominała, że
jak jej matka, słynąca z urody Katarzyna Radolińska, odwiedziła Margonińską
Wieś w 1772 r. , zastała Mariannę zamkniętą w pokoju. Według relacji matki
pamiętnikarki Skórzewska, „ubóstwiająca Fryderyka we wszystkich jego
poczynaniach i nie podzielająca powszechnej żałości, cieszyła się sławą
Fryderyka bez przeszkód ze strony jego ofiar”[16].
We wrześniu 1773 roku zmarł mąż
Marianny, zaś ona sama poważnie chora (prawdopodobnie na gruźlicę), w celach
zdrowotnych udała się w podróż do Berlina, gdzie też zmarła niedługo potem w
listopadzie, tegoż samego roku. Jej syn Fryderyk Wilhelm wychowany na patriotę,
swoją działalnością nie raz miał dawać temu wyraz. To właśnie on podejmował on
także gorące próby rehabilitacji postaci rodzicielki, starając się stworzyć
wokół jej postaci tzw. „białą legendę”.
Felicja Chełkowska.
Przyszła
na świat 12 maja 1854 roku w Moczeniu koło Kępna, jako córka Feliksa z Osin
Wężyka z Mroczenia i Katarzyny z Lipskich. Jak przystało na młodą szlachciankę:
zdobyła staranne wykształcenie, które otrzymała w domu.
16 października 1867 roku wyszła za
mąż za Franciszka Chełkowskiego, małżeństwo to doczekało się jedynego syna –
Józefa (ur. 1868 r.).
Dzieliła zainteresowania swego męża, dlatego po jego
śmierci przejęła m.in. działalność w Towarzystwie Tatrzańskim. W spisie
członków Towarzystwa Tatrzańskiego z 1906 r. wymieniona jest jako delegat z
Wielkiego Księstwa Poznańskiego na powiat krotoszyński i koźmiński. Była
założycielką i do 1922 r. prezesem krotoszyńskiego Koła Polskiego Towarzystwa
Tatrzańskiego. Za swoją działalność otrzymała też tytuł Honorowego Członka
Towarzystwa[17].
Znana była także ze swej
działalności charytatywnej i dobroczynnej np. dla kościoła w Starymgrodzie
ufundowała: nowe organy, złocony krzyż, kobierzec przed wielki ołtarz i ornaty[18]. Była również współzałożycielką i prezeską Koła Ziemianek na powiat krotoszyński[19].
Zmarła 23 marca 1932 roku w
Starymgrodzie, i została pochowana w grobowcu, u boku swego męża.
Helena Cichowicz.
Przyszła na świat 14 lutego 1860
roku w Krotoszynie, w domu zamożnej rodziny kupieckiej Praksedy (zd.
Weichmanns–Robińskiej), oraz Antoniego Cichowiczów.
Zdobyła
wykształcenie w Zakładzie Sióstr Urszulanek we Wrocławiu, zaś w 1885 r. wyszła
za mąż za Ludwika Zachariasza Cichowicza – znanego poznańskiego adwokata.
Mieszkali w kamienicy przy Placu Wolności 18, w kamienicy nazywanej
"Polskim Domem Przemysłowym"[20].
Para doczekała się
czwórki dzieci, choć dorosłości dożyło tylko dwoje: Wiesławy (1886) i Zbigniewa
(1890).
Helena zapisała się na kartach
społecznych jako działaczka społeczna. Z chwilą powstania Towarzystwa
Muzycznego „Lutnia” w Poznaniu, prowadziła tam zajęcia chóru; była także współzałożycielką
Towarzystwa Ludoznawczego i Zbiorów Ludoznawczych w Poznaniu w roku 1910.
Jej zamiłowania ludoznawcze
podzielała także jej córka, która potem stała się kontynuatorką pasji matki,
oraz opiekunką wspólnie zebranych zabytków materialnej kultury ludowej. Ponadto
wspólne osiągnięcia Wiesława udokumentowała także sporządzając następujące
publikacje: Przewodnik ilustrowany po Dziale Ludoznawczymi (1929),
księdze jubileuszowej XXV-lecie Zbiorów Ludoznawczych, im. H. i W. Cichowicz
(1939).
Nigdy
nie założyła rodziny, za to całkowicie poświęciła się odziedziczonej po swej
matce pasji. Po zakończeniu II Wojny Światowej podjęła starania obudowy
wcześniejszej kolekcji zbiorów, która w trakcie okupacji uległa zniszczeniu.
Podejmowała także działania mające na celu popularyzację kultury ludowej:
organizowała warsztaty i konkursy z haftu
ludowego.
Helena Cichowicz zmarła 10 września
1929 roku, w Knocke-sur-Mer w Belgii.
Adam Fiszer
podsumował jej badania terenowe następującymi słowy: "Działalność ś. p.
Heleny Cichowiczowej posiada dla etnografii bardzo wielkie znaczenie, ponieważ
na terenie wielkopolskim, szczególnie narażonym na niwelacyjne wpływy cywilizacyjne
zachodnioeuropejskie, przystąpiła do zbierania ludoznawczych okazów muzealnych,
wtedy, gdy .jeszcze można było je znaleźć i ocalić od zniszczenia. Twórczyni
Muzeum Ludoznawczego w Poznaniu pozostawiła po sobie istotnie niezatarty dowód
"gorliwości obywatelskiej i miłości dla ludu"[21].
Maria Gałczyńska i Emilia Bohowiczowa.
Wyjątkowo postaci te decydujemy się
opisać razem, mimo iż w Każdym z podrozdziałów staramy się przedstawiać po
jednej postaci. W dalszej części lektury wyjaśni się dlaczego.
Obydwie kobiety były siostrami,
córkami pochodzącego z radomskiego rodu ziemiańskiego. Osiedli w Smotryszewie
rodzice dziewcząt: Zofia z Zabokrzyckich, i
Edmund Chrzanowski. Każda z nich została opisana przez Marię Dąbrowską
na kartach jej powieści „Noce i dnie”, posiadając wśród bohaterów własną
odpowiedniczkę: Maria (1857-1930) – pojawia się tam jako Michalina Ostrzeńska,
zaś Emilia (1862-1954) – występuje jako Stefania Holszańska.
Związek obydwu sióstr z Kaliszem
zaczął się z chwilą, zawarcia przez każdą z nich małżeństwa. Maria wyszła za
Bronisława Gałczyńskiego, kaliskiego urzędnika, a następnie nauczyciela; Emilia
zaś za Władysława Bohowicza – prawnika.
Obie prowadziły aktywne życie towarzyskie, udzielały się
społecznie.
Emilia udzielała
się w Towarzystwie Higienicznym (…),
Towarzystwie Dobroczynności, tj. popularnej kaliskiej ochronce i Kropli Mleka, organizacji stawiającej sobie
za cel dożywienie niemowląt i małych dzieci[22].
W 1909 r. założyła
w Kaliszu Stowarzyszenie Sług św. Zyty (…) Organizacja pełniła rolę biura
pośrednictwa pracy, miała także pomagać w ładzeniu sporów między służącymi, a pracodawczyniami. Projektowano utworzenie
kasy ubezpieczeniowej, która pomogłaby „zytkom” przeżyć lata starości[23].
Maria zaś
zasłynęła z utworzenia tzw. Bazaru Szkolnego, czyli sklepu-księgarni,
adresowanego dla uczniów kaliskich szkół, w którymi ci mogli kupić niezbędne
dla siebie wyprawki szkolne. W tym samym
miejsc sprzedawała wyroby platerowane znanych warszawskich firm, bibeloty,
galanterię, cygara i papierosy[24].
Losy
sióstr na pewien czas zostały rozdzielone, przez wybuch I Wojny Światowej, i
ogormne zniszczenie miasta Kalisza. Po
tych wydarzeniach Maria wrz z rodziną znagla
się w Terjokach nad Zatoką Fińską[25],
Emilia zaś: osiadła w Wilnie, gdzie wciąż aktywnie udzielała się
towarzysko. Ich drogi ponownie zeszły się, gdy syn Marii zakupił w pod
warszawskim Piasecznie ziemię, na której wbudowana została rodzinna posiadłość,
w której obie siostry dożyć miały w spokoju swoich dni.
Roztańczona Malina Michalska zapisała się na kartach historii jako popularyzatorka jogi w Polsce.
Maria
Michalina Michalska (bo tak naprawdę się nazywała) przyszła na świat 28
października 1916 roku w Ostrzeszowie. Jej ojciec Kazimierz, powstaniec
1918 roku, był lekarzem. Matka Halina z domu Adamska – pianistką. Wyrastała w
otoczeniu intelektualistów. Wśród znajomych rodziców był m.in. Wincenty
Lutosławski, jeden z pierwszych propagatorów systemu jogi w Polsce.
Malina
Michalska była młodszą siostrą popularnej pisarki walczącej o prawa kobiet
Jadwigi Żylińskiej – „Złota włócznia”, „Dzikie ptaki”, „Muzykanci z Bremy” i
m.in. sfilmowane przez Jerzego Hasa „Rozstanie”. Właściwie miała imię Maria
Aleksandra, a Jadwiga nazywała ja Mają lub „małą siostrą”. Jako Malina występowała
na scenie[26].
Malina
lubiła występować, zapamiętana była jako zdolna tancerka, występująca w
charakterystycznych dla epoki strojach scenicznych. Jej nauczycielem tańca był
sam Mieczysław
Pianowski - dawny baletmistrz Anny Pawłowej. Debiutowała w grudniu 1034 roku na
scenie Teatru Wielkiego w Warszawie[27].
Potem występowała i winnych miejscach.
Po wojnie
założyła studium w którym szkoliła przyszłych artystów cyrkowych, występowała
także sama w miastach takich jak Praga, czy Budapeszt[28].
W 1957 r. założyła eksperymentalne studium gimnastyki
tanecznej w Staromiejskim Domu Kultury. W 1960 r. przeszła ciężką operację i –
by odzyskać pełną sprawność – zainteresowała się medycyną tybetańską[29].
Zdobytą
przez siebie wiedzę przekazywała uczniom z własnego studium: nigdy nie pojechała do Indii, ale osiągnęła
bardzo wysoki poziom w praktyce jogi. Na tyle wysoki, że w 1966 r. jej studium
zostało wpisane na listę Międzynarodowego Stowarzyszenia Ruchu Jogi[30].
Przez kolejne lata, aż do swej śmierci była zagorzałą propagatorką tej
orientalnej „dyscypliny”: prowadziła elitarne wykłady, kursy, występowała w
telewizji. I tak też ją zapamiętano.
Zmarła 11 listopada 1973 rok UW
Warszawie.
Melania
Parczewska.
Wielki brat, wielka ona - choć niewielu już o nich pamięta.
Melania Parczewska.
Melania Parczewska.
Urodziła
się 18 grudnia 1850 roku w Wodzierdach, jako córka ziemiańskiej pary: Hipolita
i Aleksandry Parczewskich. Ponadto była także siostrą Alfonsa Parczewskiego,
znanego: prawnika, historyka, etnografa, regionalisty i działacza społecznego i
politycznego.
Matka Melanii była działaczką społeczną na rzecz kobiet, oraz
tłumaczką - i to ona zaszczepiła w sercu
swej córki ideały i wartości, które sprawiły, że dziewczyna poszła dokładnie tą
samą drogą co jej matka. Obie panie były założycielkami Szkoły Rzemiosł dla
Kobiet – instytucji, która przyjmowała w swe szeregi także kobiet pochodzenia
żydowskiego.
Zgodnie ze swoją ideą – miała to być
szkoła dla wszystkich. Także w sensie materialnym, opłaty za uczestnictwo były
dostosowywane do zamożności każdej z podopiecznych, a jeśli trzeba było –
niekiedy uczestniczki szkoleń były zupełnie zwalniane z opłat. Program zakładał
naukę praktycznych umiejętności i kwalifikacji, niezbędnych do zdobycia
konkretnego zawodu, ale także program jej przewidywał zajęcia z historii
Polski, oraz ojczystej literatury. Jak
się można domyślić, w tamtych czasach: nie były to zajęcia, których
przebiegowi byłby przychylny rosyjski zaborca.
Co więcej: zarówno Melania jak i Alfons podejmowali się
prowadzenia tajnych lekcji w języku polskim dla
młodzieży, jak wówczas nazywano chłopców w gimnazjum. (…) wykładali przedmioty
po macoszemu traktowane w rządowych szkołach. Wtajemniczeni, aby nie wzbudzać
podejrzeń carskich służb, przychodzili pojedynczo. Nikt nie używał dzwonka, ale
o wyznaczonej porze czekał przed drzwi amina zaproszenie gospodyni. Rodzeństwo
wspólnie prowadziło także kaliską organizację Narodowej Demokracji. Po strajku
szkolnym w 1905 r. ich dom stał się głównym miejscem cichego oporu przeciwko
władzom. Idąc za ciosem Melania założyła Stowarzyszenie Narodowe Kobiet
Polskich[31].
Melania pracowała także jako
publicystka (na uwagę zasługują jej szkice o kobietach słowiańskich), oraz
pracowała jako tłumaczka, głownie z języków: słowackiego i serbołużyckiego.
Ponadto była także jedną z osób, które przyczyniły się do otwarcia Muzeum Ziemi
Kaliskiej.
Zmarła 19 sierpnia 1920 w Kaliszu.
Felicja
Zadora- Łączkowska
Miała ziemiańskiego korzenie: jej
rodzicami byli Żelisław Zadora-Łączkowski, właściciel majątku w Korzeniewie, na
Ziemi wieluńskiej, oraz Józefy z Białobrzeskich. Felicja przyszła na świat 12
lipca 1860 roku, jednak wychowywana była przez swoich dziadków ze strony matki
w Kaliszu. Łączkowska uczyła się początkowo na tajnych kompletach Bronisławy Dębnickiej; były to pierwsze
tajne, zorganizowane około 1870 r., z wykładowym językiem polskim[32].
Następnie kończyła
pensję Emilii Krajewskiej w Warszawie, uczęszczała na kursy buchalteryjne im.
Łojki w Warszawie oraz kursy pedagogiczne. Od 1878 mieszkała w Kaliszu. W
gimnazjum męskim w Kaliszu (obecnie A. Asnyka) zdała egzamin państwowy
uzyskując kwalifikacje nauczyciela jęz. polskiego. Od 1885 uczyła w tajnych kaliskich
pensjach żeńskich B. Dębnickiej i L. Wojciechowskiej. W 1890-1914 prowadziła w
Kaliszu własną nielegalną pensję. Była inicjatorką i długoletnią przewodniczącą
“piątków
literackich”,
działających w Kaliszu od listopada 1892. Były to spotkania kobiet z kręgu
kaliskiej inteligencji poświęcone tematyce literackiej i kulturalnej[33].
Była członkiem
zarządu Polskiej Macierzy Szkolnej (zał. w Kaliszu 8 IX 1906), należała do
założycieli Tow. Oświatowego w Kaliszu (1907), w którym pracowała do wybuchu I
wojny światowej, była członkiem zarządu[34]. Ponadto
podejmowała się wielu inicjatyw społeczno-dobroczynnych. W czasie trwania
I Wojny Światowej udała się do Moskwy i Petersburga, gdzie w tamtejszych
szkołach nauczała dzieci polskie ojczystego języka (z inicjatywy Komitetu
Pomocy Ofiarom Wojny)[35]. Po
odzyskaniu przez Polskę niepodległości
m.in. wykładała literaturę na
Uniwersytecie Powszechnym im. Henryka
Sienkiewicza. Całe swoje życie podporządkowała służbie w oświacie, pomocy innym
– nigdy sama nie założyła własnej rodziny.
Zmarła
16 września 1932 r. w Kaliszu.
Maria Moczydłowska zd. Grzymkowska
Jedna z pierwszych polskich posłanek... zasłynęła z dość "osobliwych" zagrywek na sali sejmowej.
Jedna z pierwszych polskich posłanek... zasłynęła z dość "osobliwych" zagrywek na sali sejmowej.
Przyszła na
świat w Łomży 4 października 1886 roku, na kartach historii zapisała się jako
pierwsza posłanka, która zabrała głos w polskim Sejmie, tuż po pierwszych
parlamentarnych wyborach z 26 stycznia 1916 oku.
Związana
z Narodowym Zjednoczeniem Ludowym do polityki weszła z okręgu częstochowskiego dzięki
poparciu proboszcza z Liskowa, ks. Wacława
Blizińskiego, znanego działacza społeczno-ludowego, z którym przez lata
współpracowała. Doświadczenie zdobywała jako nauczycielka i popularyzatorka
ruchy spółdzielczego. Pracowała w szkołach, Łomży i Warszawie. W „Gazecie
Kaliskiej” opublikowała kilka tekstów dotyczących higieny, wychowania i
wydarzeń okolicznościowych, napisała także książkę „wieś lisków” (1913). W
parlamencie należała do komisji: ochrony pracy, oświatowej, oraz opieki
społecznej. Zasłynęła jako główna autorka ustawy o ograniczeniu sprzedaży
napojów alkoholowych[36].
Ustawa prohibicyjna z 1920 roku, miała za zadanie otoczenie opieki nad
kobietami – żonami alkoholików, przed grożącą im ze strony mężów agresją.
Moczydłowska okazała się także prekursorką w
stosowaniu różnego rodzaju wybiegów, od zasłabnięcia, po: „muszę wyjść, bo mam
pilny telefon”, gdy przewidywany wynikł głosowań nie układał się po jej myśli
(…)[37].
Pierwszym jej mężem był Mieczysław Moczydłowski – dyrektora
szkoły rolniczej w Liskowie, po jego
śmierci powtórnie wyszła za mąż za urzędnika urzędu skarbowego – Tymoteusza
Niekrasza[38].
26 kwietnia
1969 roku w Sopocie.
Maria Angela Truszkowska... jej drugie imię adekwatnie oddawało jej charakter.
Właściwie:
Zofia Kamila Truszkowska, urodziła się 16
maja 1825 r. w Kaliszu jako pierwsza córka Józefa i Józefy Truszkowskich.
Pochodzili oni ze szlacheckiej rodziny ziemiańskiej, byli wykształconymi,
gorliwymi katolikami i patriotami. Zofia była inteligentnym, wielkodusznym,
pełnym życia ale bardzo wątłym dzieckiem. Wykształcenie rozpoczęła pod
kierunkiem prywatnej nauczycielki. Kiedy rodzina przeniosła się do Warszawy
kontynuowała naukę na Wyższej Pensji pani Guerin, gdzie wielki wpływ wywarł na
nią poeta - Stanisław Jachowicz. W wieku 23 lat Zofia w swoim życiu duchowym
doświadczyła głębokiej przemiany, którą sama nazywała nawróceniem. Bardzo
poważnie myślała o wstąpieniu do klauzurowego zakonu sióstr wizytek, jednak
spowiednik poradził jej by nie opuszczała schorowanego ojca[39].
Wraz
z chorym ojcem udała się na kurację do
Salzbrunn w Niemczech. Po zakończonej kuracji powracając do kraju zatrzymali
się w Koloni, gdzie modląc się w tamtejszej katedrze Zofia doświadczyła
kolejnego objawienia. Wiedziała już że nie powinna wstępować do zgromadzenia
sióstr wizytek, ale doskonale miała świadomość tego jaką drogę powinna obrać.
Gdy
w Warszawie 1854 roku zaczęto organizować Stowarzyszenie Pań Miłosierdzia św.
Wincentego a Paulo przy kościele Św. Krzyża, przyszła matka Maria Angela
zgłosiła się do pomocy biednym i potrzebującym. W listopadzie tegoż roku
wynajęła jedno z warszawskich mieszkań, przeznaczając je na schronisko dla
bezdomnych sierot i starszych kobiet.
Dzięki swemu
nowemu spowiednikowi bł. Honoratowi Koźmińskiemu OFMCap, poznała głębiej
duchowość franciszkańską i w maju 1855 r. wstąpiła do Trzeciego Zakonu św.
Franciszka, przyjmując imię Angela. 21 listopada tego roku wraz ze swoją
cioteczną siostrą, późniejszą s. Weroniką, przed obrazem Matki Bożej
Jasnogórskiej przyrzekły służyć Bogu. Tę datę uważa się jako dzień założenia
Zgromadzenia Sióstr Felicjanek. Opiekę duchową nad rozwijającym się
zgromadzeniem objęli Ojcowie Kapucyni[40].
Przez
trzy kolejne kadencje była wybierana na główną przełożoną zgromadzenia,
ustąpiła z tej funkcji dopiero w wieku czterdziestu czterech lat, wciąż jednak
aktywnie udzielała się w życiu zgromadzenia. Przez kolejne 30 lat żyła w ukryciu spowodowanym postępującą głuchotą,
złośliwym rakiem i dręczącymi bólami głowy. Jako założycielka i Matka
Zgromadzenia pomagała w napisaniu jego Konstytucji oraz była inicjatorką nowych
apostolatów (…).Matka Maria Angela zmarła 10 października 1899 r. Za specjalnym
pozwoleniem władz miasta Krakowa została pochowana w kaplicy przylegającej do
kościoła sióstr Felicjanek przy ulicy Smoleńsk[41].
Przypisy.
[1]
Fafner, Nawojka - pierwsza polska studentka:
[2] Tamże.
[3] sofisocha.com, Kobieta, która zatrzymała czas:
[4] Tamże.
[5] Tamże.
[6] Zob. Dlamorsa.pl,
Aleksandra Zajączek. Królowa lodu, która
zatrzymała swą młodość:
[7] A. Jankowski, Patronka cywilizacyjnej przemiany. Biała legenda Marianny Skórzewskiej wykreowana w dobie
upadku Rzeczypospolitej, Kwartalnik Historii
Kultury Materialnej, 2014, R. 62 Nr 2, s. 228.
[8] K. Chmielnik, Mata Hari z Drezdenka:
[9] A. Jankowski, dz. cyt., 228-229.
[10] Tamże.
[11] K. Chmielnik, dz. cyt.
[12] Zob. Tamże.
[13] Zob. tamże.
[14] A. Jankowski, dz. cyt., s. 30.
[15] K. Chmielnik, dz. cyt.
[16] Tamże.
[17] M. Pietrowski, Kaplica – grobowiec, panteon rodziny Kembłan
herbu „Wczele” Chełkowskich w Starymgrodzie, [w:] Dobrzyckie Studia
Ziemiańskie, t. V, s.38.
[18] Zob. Tamże.
[19] Tamże.
[20] Zob. E. Fryś-Pietraszkowa, A. Kowalska-Lewicka, A. Spiss, Etnografowie i ludoznawcy polscy : sylwetki, szkice
biograficzne, Kraków, s. 45
[21] A. Fischer, Helena Cichowiczowa, „Lud”, nr. 9, 1930, s. 177.
[22] A. Tabaka, P. Dunaj, Wszystko dla pań, Kalisz 2018, s. 30.
[23] Tamże.
[24] Tamże, s. 32.
[25] Tamże.
[26]B. Zatońska, Prekursorka
jogi w Polsce - Malina Michalska, tancerka, która pokazała, jak praktykować
jogę:
[27]
Zob. tamże.
[28]
Tamże.
[29]
Tamże.
[30]
Tamze.
[31]
A. Tabaka, P. Dunaj, dz. cyt., s. 67.
[32] E. Andrysiak, Felicja Łączkowska (1860-1932) -twórczyni
biblioteki publicznej i działaczka społeczna, Acta Universitatis
Lodziensis. Folia Librorum, t. XI, 2002.
[33] Łączkowska
Felicja:
[34] Tamże.
[36] A. Tabaka, P. Dunaj, dz. cyt.,
s. 57.
[37] Tamże.
[38] Zob. tamże.
[39] Franciszkanie.pl, Bł. Maria Angela Truszkowska (1825-1899):
[40] Tamże.
[41]
Tamże.
Bibliografia.
1.
Andrysiak
Ewa, Felicja Łączkowska (1860-1932)
-twórczyni biblioteki publicznej i działaczka społeczna, Acta Universitatis
Lodziensis. Folia Librorum, t. XI, 2002.
2.
Dlamorsa.pl,
Aleksandra Zajączek. Królowa lodu, która
zatrzymała swą młodość:
3.
Chmielnik
Krzysztof, Mata Hari z Drezdenka:
4.
Fafner, Nawojka -
pierwsza polska studentka:
5. Fischer
Adam, Helena Cichowiczowa, „Lud”, nr.
9, 1930.
6.
Franciszkanie.pl,
Bł. Maria Angela Truszkowska (1825-1899):
7. Fryś-Pietraszkowa
Ewa, Kowalska-Lewicka
Anna, Spiss
Anna, Etnografowie i ludoznawcy
polscy :
sylwetki, szkice biograficzne, Kraków.
8.
Jankowski
Aleksander, Patronka cywilizacyjnej
przemiany. Biała legenda
Marianny
Skórzewskiej
wykreowana w dobie upadku Rzeczypospolitej, Kwartalnik
Historii Kultury Materialnej, R. 62 Nr 2, 2014.
9. Łączkowska Felicja:
10.
Pietrowski
Michał, Kaplica – grobowiec, panteon
rodziny Kembłan herbu „Wczele”
Chełkowskich
w Starymgrodzie, [w:]
Dobrzyckie Studia Ziemiańskie, t. V.
11.
sofisocha.com,
Kobieta, która zatrzymała czas:
12.
Tabaka
Anna, Dunaj Przemysław, Wszystko dla pań,
Kalisz 2018.
13.
Zatońska Beata, Prekursorka
jogi w Polsce - Malina Michalska, tancerka, która pokazała, jak praktykować
jogę:
http://www.joga-joga.pl/pl179/teksty2433/prekursorka_jogi_w_polsce_malina_michalska_tancerkSpis i źródła ilustracji:
1.
Nawojka,
domniemana pierwsza polska studentka:
2.
Polska
„Elżbieta Batory”, choć nie tak krwawa… Aleksandra Zajączek.
3.
Marianna co Niemca zechciała....
4.
Przyjaźń to była, czy też kochanie?... Król Niemiec Fryderyk II Wielki.
5.
Relief
z Marianna Skórzewską i Fryderykiem II
Jankowski
Aleksander, Patronka cywilizacyjnej
przemiany. Biała legenda
Marianny
Skórzewskiej
wykreowana w dobie upadku Rzeczypospolitej, Kwartalnik
Historii Kultury Materialnej, R. 62 Nr 2, 2014.
6.
Felicja Chełkowska:
Pietrowski
Michał, Kaplica – grobowiec, panteon
rodziny Kembłan herbu „Wczele”
Chełkowskich
w Starymgrodzie, [w:]
Dobrzyckie Studia Ziemiańskie, t. V.
7.
Helena Cichowicz, wraz z córką Wiesławą -
kontynuatorką działań folklorystycznych:
8.
Malina
Michalska:
9.
Melania
Parczewska:
10. Felicja Zadora-
Łączkowska w młodości
11. Maria
Moczydłowska:
12. Maria Angela
Truszkowska: