niedziela, 23 lipca 2017

Wakacje z duchami III: Białe i Czarne damy, oraz feralne historie miłosne.






Zgodnie z zapowiedziami dziś prezentujemy trasę po wschodniej Wielkopolsce, tropem dam w świecie duchów. Znaczną przewagę stanowić wśród nich będą białe zjawy, choć wśród nich pojawi się jedna postać, która mimo sławy białej damy wyróżniała się dość czarnym mrocznym sercem. Poza tym pojawią się także dwie postaci, ochrzczone mianem czarnych dam. Do zestawienia dołączyliśmy kilka (tragicznych historii miłosnych, gdyż łączyć się one będą w pewien sposób z głównym motywem… A już za tydzień, spotkanie z okrutnikami i pokutnikami :)




Zamek w Gołuchowie



Jako, że czarnych dam w naszym regionie jest niewiele (przynajmniej z tego co udało nam się ustalić), naszą podróż zaczniemy od spotkania właśnie z nimi. Na początek Gołuchów i jego „gospodyni” – Izabela z Czartoryskich Działyńska.
Początkowo zamek w Gołuchowie stanowił własność rodu Leszczyńskich, potem przechodził z rąk do rąk, aż wreszcie w ruinę. W końcu w połowie XIX wieku posiadłość kupił Tytus Działyński, notabene właściciel także Kórnika. Największy wkład w przywrócenie świetności zamkowi wniosła jego synowa Izabela Elżbieta z Czartoryskich Działyńska. Izabela Działyńska pokochała Gołuchów, który nazywała rajem. Została pochowana w tutejszym Mauzoleum. Legenda mówi, że jako Czarna Dama (na portretach jest przedstawiana jako ciemnowłosa kobieta w ciemnej sukni) co noc wstaje z grobu i spaceruje po parku i komnatach, aby sprawdzić, czy panuje tam porządek. Wraz z mężem Janem przyjmuje też gości. Wtedy nocą zamek ożywa - w oknach widać światła, słychać gwar i muzykę [1].
Być może gołuchowskie duchy  swoją ziemską bytnością pokutują za chciwość, polegającą na zagarnięciu dla siebie legendarnego skarbu, o którym pisywano w „Przyjacielu Ludu” z 1838 roku:
Ciekawy wędrowcze! Zapytaj się okolicznych wieśniaków, bodaj starców, a dowiesz się niesłyszanych rzeczy. Prawić ci będą o zaklętych duchach, o ukrytych skarbach pod znakiem wiewiórki, o chciwości dziedziców rozwalających mury, aby znaleźć w nich ukryte skarby. Tam dowiesz się więcej, niżeli z zbutwiałych papierów, lub starych kronik [2].


Pałac w Strzelcach koło Chodzieży (Litografia Dunckera).


Inną postacią, która zasługiwać może na miano czarnej damy jest postać pani Usedomowej, pojawiającej się w okolicach Strzelec pod Chodzieżą.  Jak pisywał B. Baranowski: W końcu XIX w., w południe po polach chodził duch zmarłej żony niemieckiego generała z Piły tzw. „pani Usedomowej”, w czarnym czepcu, z czerwonymi powłóczystymi wstęgami [3]. Jak sugerują niektórzy autorzy opracowań dotyczących strachów wielkopolskich, być może jej postać została przekształcona przez lokalny folklor w odpowiednika, omawianej w naszym bestiariuszu południcy. A co za tym idzie widmo pani generałowej w pewnym stopniu przejęła jej rolę, a także funkcje.  



Kościół ewangelicki w Żerkowie. 

 
Kultura zachodnia ma swoją Krwawą Mary, a Wielkopolska Wschodnia – krwawą Marynę. Choć w  jej przypadku określenie Czarnej Wdowy, wydaje się być jak najbardziej odpowiednie.
Choć przekazy z Żerkowa wolą ją przedstawiać pod postacią Białej Damy, to jednak jej sumienie bez wątpienia określić można mianem czarnego.  Jako kobieta chcąca wieść wygodny żywot obrała prosty plan - wyjść bogato za mąż. Kilkakrotnie poślubiała bogaczy, których po pewnym czasie mordowała, a następnie zakopywała w pobliskim parku. Dzieci poczęte z kolejnych związków dusiła i zakopywała opodal ciał ich ojców. W końcu po latach odebrała życie i sobie, by po śmierci nawiedzać park, który stał się swoistym mauzoleum dla pomordowanych przez nią „bliskich” [4].







                                                                        Zamek w Kórniku. 





Rozpoczynając wątek Białych Dam, pozwolimy sobie od przedstawienia, bodajże najsłynniejszej z nich (mowa rzecz jasna o naszym regionie). W murach zamku w Kórniku, pojawiać się ma Biała dama, będąca za życia Teofila z Działyńskich Potulicką. Co  noc wychodzić ma ona, z wiszącego w jednej z zamkowych komnat portretu i udawać się na przechadzkę do parku, gdzie czekać ma nad nią widmowy rycerz. Razem krążyć mają po okolicy, aż do nastania świtu.
Jedna z przyczyn ukazywania się ducha damy, oraz tajemniczego rycerza, wynikać ma z faktu dokonania przez Potulicką rozbiórki, znajdujących się niegdyś w okolicy ruin zameczku rycerskiego. Pozyskany w ten sposób budulec miał przysłużyć się lokalnej społeczności, w czasach kiedy miasteczko Kórnik strawił pożar. Wówczas z inicjatywy Teofili, miano odbudować domostwa, stawiając w każdym z nich ceglany komin, który miał za zadanie podnieść bezpieczeństwo mieszkańców i nie dopuścić do podobnych wypadków w przyszłości [5].
Z wcześniejszych podań dotyczących ruin zameczku, wynikało, iż miejsce to od dawna uchodziło za przeklęte. Wierzono, iż spoczywały tam ukryte skarby, których to strzec miały zazdrośnie piekielne moce.
Pilnować ich miał z jednej strony diabeł w postaci czarnego koguta, a z drugiej - młoda niewiasta. Nadaremnie  usiłowała już kilka razy młoda kobieta ogromne skarby w blisko tam leżące duże jezioro wrzucić, zawsze czarny kogut, który tam od strony jeziora leżał, łopatą je z brzękiem i hałasem napowrót odgarniał. I te brzęki i hałasy bardzo często miano tam słyszeć [6].
Zdarzyło się jednak raz, iż złe duchy gotowe były odstąpić owe bogactwa śmiertelnikom – rzecz jasna, pod pewnym warunkiem! Zadanie polegać miało na poprowadzeniu procesji w tymże miejscu przez miejscowego proboszcza, jednakże nie wolno mu – szybko się okazało, że wszystko było ukartowaną przez nieczyste siły (być może nudzone strzeżeniem skarbu) grą, pełną piekielnych sztuczek. Trzykrotnie podejmowano się próby odbicia skarbu, za każdym razem jednak Ne udało się wypełnić warunków zadania, gdyż okazywało się, że ksiądz odprawiający procesję, za każdym razem czegoś zapominał. Ostatecznie skarb przypaść miał na zawsze, złym duchom… przynajmniej do czasu, gdy do akcji wkroczyła pani Teofila[7]. Być może duch jej został po śmierci „przeklęty”, w związku za śmiałe naruszenie miejsca strzeżonego przez mroczne siły? Dlatego duch jej nawiedza okolice? A być może są tego i inne przyczyny? Bardziej przyziemne.
Potulicka była silną, można rzec – niezależną kobietą, co w tamtych czasach przysporzyło jej wielu wrogów, którzy rozpowszechniali na jej temat wiele krzywdzących plotek. Katolicka społeczność mała jej zapewne za złe, sprowadzenie na te tereny protestanckich wyznawców. Posądzano ją także o liczne romanse, w tym jeden nawet z… pastorem [8].
Możliwe także, co sugerował Jerzy Sobczak – iż do postaci Potulickiej, dorobiono legendę, opartą na sensacji i skandalach, wówczas, gdy pojawiło się zapotrzebowanie, by każdy zamek posiadał swoją damę, czy też ducha.



Budynki Grenzschutzu w Cieszkowie.


Cieszków znajduje się obecnie na terytorium Dolnego Śląska, jednakże gdy spojrzymy na mapę Wielkopolski Piastowskiej [9], okaże się, iż ziemie te rdzennie należały do terytorium naszego regionu - zostały oderwane od niego dopiero przez książąt śląskich. Biorąc zatem pod uwagę ten fakt  zaliczamy go w poczet ziem wielkopolskich.
Katarzyna Ludwika z rodu Sapiehów, podobnie jak omawiana przez nas wcześniej Potulicka, zasłynęła jako kolejna (na swoje czasy) „kobieta wyzwolona. Prowadzić miała bujne życie, a jej największym „osiągnięciem”, przeciwstawiającym się wszelkim konwenansom było rozwiedzenie się z mężem. Jakby tego było mało, kolejnym krokiem było pójście za głosem serca i poślubienie człowieka niższego stanu.
Za ową wolność za życia przyszło Katarzynie srogo zapłacić, gdyż po swojej śmierci została zmuszona pokutować, błąkając się pod postacią białej damy w dawnym parku pałacowym. Zdarzyło się jednak, że ktoś nie uwierzył, że to pozaziemska zjawa, lecz przebieraniec. Ów człowiek zaczaił się w cieszkowskim parku, dzierżąc strzelbę w ręku, lecz gdy tylko wypalił w kierunku dziwnej mary- postać Białej Damy nagle rozpłynęła się w mrokach nocy [10].



Zamek w Gołańczy.



Przedstawiając kolejne bohaterki naszego artykułu, przenosimy się do Gołańczy, gdzie w wigilię Św. Jana, w okolicach jeziora Smolary uświadczyć można obecności białej damy. Za życia była córką pana tego zamku, której w zależności od wersji podania, nadawano różne imiona: Hanka, Anna, lub Barbara. Jej historia dotyczy czasu „potopu”, gdy Szwedzi zdobyli zamek, plądrując go, a także nie szczędząc przy tym honoru i życia okolicznych mieszkańców. Bohaterka podania, wpadła w oko jednemu ze szwedzkich dowódców, który dość natarczywie zabiegać miał o jej względy. W końcu, niczym legendarna Wanda, miała wypowiedzieć doń słowa: „Jeśli chcesz być moi mężem, to chodź ze mną!”[11]. Następnie poprowadziła go na skraj murów, zamkowych z których skoczyła. Szwedzki oficer poruszony aktem ten pięknej dziewczyny, miał  odstąpić od ataku na zamek. Hankę widuje się ponoć odzianą w biel, z liliami we włosach, oraz bukietem tychże kwiatów [12][13].


Zespół pałacowo-parkowy w Grodźcu.






Nie mniej bohatersko, jawi się postać ducha starościny z Grodźca. Podczas wojny północnej, szwedzki generał Mensdorf, nie mogąc zdobyć grodzieckiego zamku, postanowił uciec się do podstępu. Zaprosił tamtejszego starostę, na pertraktacje w Stawiszynie. Tam też podczas uczty wznoszono toasty zapasujących monarchów. Starosta wzniósł toast za kryła Stanisława Leszczyńskiego, na co generał szwedzki zaprotestował twierdząc, że król Szwecji jest z „bożej łaski”, natomiast król Polski – jako zwykły szlachcic – tron zawdzięcza monarsze szwedzkiemu. Dodał przy tym w gniewie, że Szwedzi każdego Polaka mianować mogą królem. Na potwierdzenie tych słów rozkazał „ukoronować” grodzieckiego starostę, rozgrzaną do czerwoności  żeliwną obręczą – koroną [14]. 
Niebawem szwedzcy najeźdźcy mieli  zdobyć zamek, wówczas żona starosty chcąc „ocalić” siebie oraz syna, najpierw uśmierciła chłopca kluczem, którego mąż nie pozwolił wydać Szwedom [15]. Następnie sama rzuciła się do zamkowej studni. Powiadano, że jej rozpaczająca mara, świadoma, że dla ratowania honoru kraju pozbawiła życia jedynego syna, musi teraz odbyć długą pokutę [16].
Jej zawodzącego ducha, odzianego w całun pośmiertny spotkać można było w okolicy zamkowych murów. Napotkanego śmiałka prosiła o modlitwę za siebie. W efekcie do połowy XIX w.  we wsi stał pomnik rycerza na koniu, z koroną na głowie, kobieta z kluczami, oraz małym chłopcem [17].



Potulice, dwór przed II Wojną Światową.


Tymczasem w Potulicach pojawiać się ma pewna biała, tajemnicza zjawa, której tożsamość zdołała się zatrzeć w pamięci okolicznych mieszkańców. Mawia się, że owa niewiasta zwykła pojawiać się w przypałacowym parku, a następnie znikać w okolicach jego bramy. Być może wiąże się ona z postacią jednego z byłych właścicieli zamku – okrutnika, który zwykł zamykać niewygodnych sobie ludzi w lochach, gdzie umierali śmiercią głodową [18]. Wojciech Łysiak sugerował, iż tutejsza Biała Dama mogła być jedną z nich [19].


Zamek w Wyszynie. 



Równie tajemnicza wydaje się być postać „koneski” z Wyszyny. Sam duch wydaje się być nieszkodliwy – nie prześladuje nikogo, sam raczej smętnie snuje się po okolicy. Za życia była to ponoć córka jednego z byłych właścicieli Wyszyny, która straciła życie w wyniku tragicznego wypadku. Podczas wizyty króla Batorego odbyła się uczta, podczas której urządzano pokazy strzeleckie, wówczas jedna z kul trafiła ciało nieszczęsnej dziewczyny [20].



Kościół w Radlinie. 



Inną damą, której postać, jak i historia spowite są mgłą tajemnicy jest enigmatyczna niewiasta, spoczywająca w krypcie w Radlinie. Co ciekawe, jest to postać, której duch nie straszy – jednak podanie narosłe wokół niej, oraz towarzysząca jemu tajemnica warte są przytoczenia.
Co ciekawe, wiadomo, jak wyglądała –na podstawie pośmiertnego portretu, jednakże nie sposób ustalić jej tożsamości. Miejscowe opowieści chcą łączyć ją z rodem Sapiehów, choć datowanie jej portretu wskazuje na drugą połowę XVII w. ,a zatem przypada na okres, gdy w Radlinie, jeszcze nie było Sapiehów! [21].
Jej ciało spoczywa w trumnie, odziane w białą suknię, wyszywaną złotymi nićmi. Nie mniej interesujące, co tożsamość samej zmarłej, jest znalezisko spoczywające na jej piersi. A dokładniej jest nim drewniane pudełeczko, którego zawartością wg przeprowadzonych badań jest… ludzkie serce. Do kogo ono mogło należeć i dlaczego pochowano je w ten sposób, waz z zmarłą? Trudno teraz znaleźć odpowiedzi na te pytania, jednak wszystkie te tajemnice dały pożywkę podaniu, wg którego dziewczyna miała należeć do rodu Sapiechów (cóż, legendy lubią rządzić się swymi prawami, choć nigdy nic nie wiadomo). Jej przeznaczeniem miało być poślubienie starszego, bogatego kandydata do jej ręki, lecz jak wiadomo serce nie sługa – ona sama pokochała młodszego, który miał nie być jej pisany. A że legendy lubią tragiczne finały, tak i tu mówi się o pojedynku o serce tajemniczej damy, w którym zginął jej ukochany. Jego serce odpowiednio spreparowano i złożono do grobu wraz z ciałem dziewczyny [22].


Pałac w Śmiełowie.



Niepewne jest podanie (o czym wspominają sam teksty źródłowe), dotyczące ducha Białej Damy ze Śmiełowa. Relacja na jego temat pochodzi od Marianny Jasieckiej, pani plewickiego dworu, która w 1895 roku przytoczyła historię zasłyszaną od zielarki, zwanej Kałużną.
Wg słów starej kobiety, o nowiu księżyca pod dwór w Śmiełowie zajeżdżać miała karoca białej damy, zaprzężona w czwórkę koni, którym z pysków buchały płomienie, a spod kopyt sypały się skry.  Na przybycie tego zjawiska, pochowały się psy stróżujące, jak i pouciekali sami stróżowie nocni. W końcu z karocy -widmo wyłoniła się sylwetka pięknej damy w bieli, która zaczęła się wspinać po pałacowych schodach. Wszystko przerwał blask pioruna, który rozświetlił nocne niebo, tak jasnym światłem, iż zdało się, że oto nastał dzień.
Spisująca tą historię Jasiecka, sama nie była pewna faktu jej prawdziwości,  choć przyznała, że swego czasu chadzały słuchy o narzeczonej byłego dziedzica, która w dzień własnego ślub, z niewyjaśnionych przyczyn popełniła samobójstwo [23]. 



Kalisz. Baszta Dorotka. 



W końcu motywem towarzyszącym opowieściom o niezwykłych damach, jest opowieść o niespełnionej miłości  -  co już w pewien sposób zostało przez nas w powyższych historiach zasygnalizowane.  Dwie kolejne, bliźniaczo do siebie podobne historie pochodzić będą z Kalisza , oraz Krajenki. Najpierw przedstawimy historię dotyczącej kaliskiej Baszty Dorotki, w pobliżu której pojawiać się ma duch tutejszej białej damy, której budowla zawdzięczać ma swoje imię.  Dziewczyna , będąca za życia córką tutejszego starosty, słynąć miała z wielkiej urody, której  zazdrośnie strzec miał jej ojciec, nie dopuszczając doń żadnego mężczyzny. Wyjątek stanowił szewczyk – Marcin, który co miesiąc przynosił Dorotce nową parę butów. W końcu para młodych zakochała się w sobie, a gdy sprawa wyszła na jaw, fakt ten wywołał gniew starosty – co z kolei pociągnęło za sobą dalszy ciąg tragicznych zdarzeń. Para została rozdzielona, a samą dziewczynę spotkał tragiczny los – została zamurowana żywcem w Baszcie, gdzie zmarła.
Co ciekawe, „Dorotkami”, zwano ongiś kobiety tzw. „lekkich obyczajów”, które przetrzymywano w Baszcie. Pytanie, czy tragiczną opowieść o parze zakochanych dorobiono potem, by ukryć prawdziwe przeznaczenie tego miejsca, czy też określenie to padło na miejscowe prostytutki, w nawiązaniu do wcześniejsze legendy [24] [25].
Jeszcze inna wersja legendy mówi, że bohaterką podania była miejska mleczarka, która została zamurowana w baszcie, za fałszowanie mleka [26].





Zabytkowe zabudowania młynarskie w Krajence. 




Podobne podanie z Krajenki, przedstawia historię Agnieszki – córki właściciela miejscowego folwarku, która w dzieciństwie straciła rodziców, dlatego też wychowywana była przez swego stryja.
Gdy dorosła pokochała sokolnika imieniem Emil. Stryj nie chciał jednak słyszeć o ich ślubie - wszak przeznaczył ją już na żonę starszemu, acz majętnemu mężczyźnie. Zamknął dziewczynę w zamkowej baszcie, trzymając ją o chlebie i wodzie. Emil, by umilić cierpienia ukochanej przybywał w okolice jej „więzienia”, by śpiewać jej miłosne pieśni. Ostatecznie - na rozkaz stryja ukochanej, młody sokolnik został stracony. Na wieść o jego śmierci dziewczyna rzuciła się z okna, ponosząc śmierć na miejscu.  Duch dziewczyny miał pojawiać się do drugiej połowy XVIII w., czyli dopóty, dopóki stać miał krajeński zamek. Powracać miała wówczas z zaświatów w poszukiwaniu ukochanego, a jej pojawieniu towarzyszyć miały potworne hałasy i krzyki [27].  


Tradycyjne budownictwo w Mikorzynie, lata 70-te. 

 
W poprzednim artykule, czytelnicy mogli zapoznać się pochodzącą z Mikorzyna, historią Siemka, oraz Marchy. Tak się składa, iż z okolicami tymi wiąże się jeszcze jedna opowieść związana z tragiczną historią miłosna. Dotyczyć ona ma dwóch wysepek, jednej bezimiennej, a drugiej nazywanej Klarą. Genezę jej nazwy tłumaczyć ma  następujące podanie. Bohaterką opowieści miała być piękna Klara, która w dzieciństwie straciła obojga rodziców. Jej wychowania podjął się wuj, z opowieści wynika, iż pozostawiać on musiał swojej wychowanicy sporo swobody, gdyż z historii wynika, że dziewczyna wiodła życie, mocno odbiegające od stereotypu spokojnej, cnotliwej średniowiecznej białogłowy. Zamiast poddawać się typowo kobiecym zajęciom, wolała polować, uczyć się posługiwać mieczem, wyruszać na konne przejażdżki – wieść życie pełne przygód.
Nie spieszno było jej także wychodzić za mąż - każdego kandydata do swej ręki odsyłała z kwitkiem. Pewnego razu u bram jej posiadłości rodowej zjawił się rycerz Janusz, zwany Białym (ze względu na kolor włosów, a także płaszcza). Choć zacny był z niego kawaler, który zdołał okryć się prawdziwie rycerską chwała – także i jemu nie udało się wywalczyć względów Klary.  Odrzucony kandydat ofiarował jej jednak pierścień, prosząc  by wysłała mu go gdy będzie w potrzebie. Tak też się stało, bowiem niedługo potem  Klarę porwał kolejny konkurent do jej ręki – cieszący się sławą rozbójnika, rycerz Garca. Gdy dziewczyna była w opałach, zgodnie z obietnicą posłała Białemu Januszowi pierścień, co było znakiem prośby o pomoc.
 I choć szlachetny rycerz przybył dziewczynie na ratunek, historia nie doczekała się szczęśliwego finału, gdyż  okazało się, że czekając na swego wybawcę dziewczyna zdążyła złożyć śluby czystości.  Po raz kolejny odrzucony Janusz poprosił aby dziewczyna wrzuciła podarunek od niego do jeziora, gdy on sam znajdzie się już na jego przeciwnym brzegu. Gdy tak się stało, rycerz w pełnym rynsztunku skoczył w jego odmęty.  Śmierć rycerza wywołała burzę i ulewę, które spiętrzyły wody jeziora, a gdy te w końcu opadły, wynurzyła się wysepka, na której Klara, -dotrzymawszy swych ślubów, spędziła resztę życia. Duch rycerza pojawiać się ma natomiast po dziś dzień nad brzegami jeziora, a jego pojawienie się ludzie z okolic przyjmują za zły omen [28].






                                                              Pałac w Opieszynie (Września). 





Dość mroczna, bowiem uwieńczona makabrycznym finałem historia pochodzi z Opieszyna (obecnie dzielnica Wrześni). Przedstawia ona wątek zakazanej miłości, która połączyła garderobianą – Magdę i młodego hrabiego. Młodzi długi czas urządzali swe schadzki w tajemnicy, wszystko jednak musiało się zakończyć, gdy rodzina zadecydowała o ślubie dziedzica rodu z bogatą hrabiną. Ślub i wesele odbyły się w dniu, gdy Magda powiła nieślubne dziecko ukochanego. Po uroczystościach udała się w miejsce weselnego słupa i udusiła swoje dziecko jedną z zawieszonych na nim wstążek. Następnie zakopała jego maleńkie ciałko, w tymże miejscu. Chwilę potem powiesiła się tam ona sama. Rankiem dokonano szokującego odkrycia. Zmarłą dziewczynę pochowano w niepoświęconym miejscu, zaś w miejscu weselnego słupa, gdzie zakopano ciałko niemowlęcia zasadzono platan, który z czasem stając się ogromnym drzewem, rośnie tam po dziś dzień. Ponoć, gdy ktoś zerwie z niego listek, dokładnie w dniu, przypadającym w rocznicę śmierci Magdy, z gałązki na której rósł, popłynie krew. Co więcej, w księżycowe noce, w okolicach drzewa zastać można nawet ducha samej dziewczyny [29].

Podsumowując - Białą lub Czarną Damą można było zostać w zasadzie z każdego powodu. Czasem stawały się nimi osoby o czarnym sercu,a innym osoby dobre i szlachetne, które zginęły tragiczną śmiercią. Wystarczyło też być kobietą niezależną przeciwstawiającą się konwenansom swoich czasów, by zostać po śmierci okrzykniętą Pokutującą Damą. Nie brakuje także wątku nieszczęśliwej miłości, która nie mogła znaleźć szczęśliwego zakończenia. Gdyby tak było, zapewne nie usłyszelibyśmy o żadnej z opowiedzianych tutaj historii.

Autor: Marta Kaleta.



Przypisy.
[2] J. Sobczak, Księga zjaw i duchów wielkopolskich czyli Przewodnik po nawiedzanych zamkach, pałacach i dworach oraz innych miejscach tajemnych, Poznań, Wydawnictwo Zysk i S-ka, s. 61.
[3] B. Baranowski, W kręgu upiorów i wilkołaków, Łódź 1981, Wydawnictwo Łódzkie, s. 109.
[4] Zob. W. Vargas, P. Zych, Duchy polskich miast i zamków, Olszanica 2013, BOSZ, s. 182.
[5] Zob. J. Sobczak, dz. cyt., s. 117.
[6] W. Łysiak, W kręgu wielkopolskich demonów i przekonań niedemonicznych, Międzychód 1993, Wydawnictwo "Eco", s. 168.
[7] Zob. J. Sobczak, dz. cyt., s. 118.
[8] Zob. W. Vargas, P. Zych, dz. cyt., s. 170.
[9] Zob.  
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/43/WielkoPolska_epoki_Piastowskiej.jpg
[10] J. Sobczak, dz. cyt., s. 36.
[11] Tamże, s. 51.
[12] Zob. Tamże.
[13] Zob. W. Vargas, P. Zych, dz. cyt., s. 166.
[14] J. Sobczak, dz. cyt., 69-70.
[15] Tamże.
[16] Tamże.
[17] Tamże, s. 71.
[18] Zob. Tamże, s. 185.
[19] W. Łysiak, dz. cyt., s. 128.
[20] Zob. Tamże, s. 323.
[21] Zob. Tamże, s. 226.
[22] Zob. Tamże, s. 224-228.
[23] Zob. Tamże, s. 275.
[24] Zob. Kor-Walczak Eligiusz, Baśnie i legendy kaliskie, Kalisz, EDYTOR.
[25] Zob. W. Vargas, P. Zych, dz. cyt., s. 166.
[26] Zob. E. Kor-Walczak, dz. cyt., s. 125.
[27] Zob. J. Sobczak, dz. cyt., s. 120-125.
[28] Zob. Tamże, s. 155-157.
[29] Zob. Tamże, s. 320-321.



Bibliografia.

1.      Baranowski Bohdan, W kręgu upiorów i wilkołaków, Łódź 1981, Wydawnictwo Łódzkie.
2.      Kolberg Oskar, Dzieła wszystkie. Kaliskie, t. XXIII, Kraków-Warszawa 1964, Polskie Wydawnictwo Muzyczne : Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza.
3.      Kor-Walczak Eligiusz, Baśnie i legendy kaliskie, Kalisz, EDYTOR.
4.      Łysiak Wojciech, W kręgu wielkopolskich demonów i przekonań niedemonicznych, Międzychód 1993, Wydawnictwo "Eco".
5.      Sobczak Jerzy, Księga zjaw i duchów wielkopolskich czyli Przewodnik po nawiedzanych zamkach, pałacach i dworach oraz innych miejscach tajemnych, Poznań, Wydawnictwo Zysk i S-ka.
6.      Vargas Witold, Zych Paweł, Duchy polskich miast i zamków, Olszanica 2013, BOSZ.


Źródła Internetowe.

1. Wikipedia:
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/43/WielkoPolska_epoki_Piastowskiej.jpg 
2. Zamek w Gołuchowie i Czarna Dama. Zamki i parki, w których straszy:

Źródła Ilustracji.

1.       Zamek w Gołuchowie:
2.       Pałac w Strzelcach. (Litografia Dunckera):
3.       Kościół ewangelicki w Żerkowie:
4.       Zamek w Kórniku:
http://www.national-geographic.pl/aktualnosci/cuda-polski-zamek-w-korniku
5. Budynki Grenzschutzu w Cieszkowie:
 https://alex1953.flog.pl/wpis/9439075/budynki-grenzschutzu-w-cieszkowie-kolo-krotoszyna
6. Zamek w Gołańczy.
7.       Zespół pałacowo-parkowy w Grodźcu:
8.       Potulice, dwór przed II Wojną Światową:
9.       Zamek w Wyszynie:
10.       Kościół w Radlinie:
11.   Pałac w Śmiełowie:
12.   Baszta Dorotka:
13.   Zabytkowe zabudowania młynarskie w Krajence:
14.   Tradycyjne Budownictwo w Mikorzynie, lata 70-te.
15.   Pałac w Opieszynie (Września):